wtorek, 29 kwietnia 2014

Od Siergieja, C. D. Jericho

– Czy byłabyś łaskawa powiadamiać mnie, gdzie zdecydowałaś się udać? – zapytałem szorstko Flory. Popatrzyła na mnie wzrokiem wystraszonego misia koala, cały czas trzymając się jakiegoś obcego chłopaka. Jak uroczo.
– Jeśli masz zamiar dać się złapać, proszę bardzo. Możesz tu sobie zostać i obściskiwać się z tym... Typem. Poczekam w gospodzie. Jutro wyruszamy dalej.
Dziewczyna odskoczyła od chłopaka jak oparzona. Ten zaś zmierzył mnie nieprzychylnym wzrokiem i odezwał się cicho:
– Nie chcę się wtrącać, ale nie wydaje mi się, byś był zbyt uprzejmy.
– I?
– I... Cóż, nieuprzejmość w stosunku do damy raczej nie powinna mieć miejsca.
– Ja nie jestem damą! – wrzasnęła nagle Flora. Obrzuciliśmy ją zdumionymi spojrzeniami. – Ja... Znaczy... To... Mój... Brat! Mój brat i... No...
Dziewczyna rzuciła mi błagalne spojrzenie. Zmusiłem się do wydanie z siebie głosu.
– Przyrodnia siostra.
Flora odetchnęła i wyraźnie poweselała.
– Mam na imię Flora. A pan? – zagadnęła swobodnie faceta, uśmiechając się wdzięcznie. Chwilę się zastanawiał, rzucając mi kolejne niechętne spojrzenie.
– Mawrodij – skłamałem gładko, podając mu rękę.
– Jericho – odwzajemnił uścisk. Zastanowiłem się, czy naprawdę ma tak na imię. A zresztą... Co mnie to obchodzi?
– Co pan tu porabia? – zapytała tymczasem Flora. – Och, wiem, głupie pytanie. Pan przyszedł na targ, prawda?
– Tak, chociaż w sumie tylko na chwilkę. A stragany zaczną otwierać dopiero koło dwunastej.
– Ojej! To za... sześć godzin! – Zmartwiła się. – Hmm, Zima? Może w tym czasie zwiedzimy miasto? – Popatrzyła na mnie z nadzieją.
– Jak chcesz – wzruszyłem ramionami. Flora była niekonsekwentna i skończenie naiwna, ale niech robi, co chce. Nie będę się wtrącać.
Ta zaś zaczęła nawijać o koniu Jericho, następnie o uroku Blackmill i porównywać je do Wellmor. Jericho dzielnie podtrzymywał rozmowę.
Szedłem kilka kroków za nimi, mając oczy dookoła głowy i broń w pogotowiu.
– Teraz chyba pojedziemy na północ, aż do Winterlake! Tak się cieszę, nigdy jeszcze nie widziałam prawdziwej, mroźnej północy.
– To daleko – zauważył Jericho. – I zbliża się zima, będą bardzo niskie temperatury. Może odłożycie podróż na później?
– Nie, absolutnie nie! Nie ma takiej możliwości!
– Dlaczego? Aż tak wam się śpieszy? – zapytał z dziwnym wyrazem twarzy.
Flora się zacukała, nie mogąc wymyślić żadnych logicznych wyjaśnień.
– Chodzi o ślub przyjaciółki Flory – wyręczyłem ją. – Tamci wymarzyli sobie zimne Winterlake. A Flora będzie druhną, musimy zdążyć.
– I poradzicie sobie we dwójkę? Szlaki są coraz mniej bezpieczne – powątpiewał Jericho.
Wtedy, na moje i jego nieszczęście, Flora wpadła na naprawdę „genialny” pomysł.
– A może pojedziesz z nami, panie?

<Jericho? xd>

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Od Ayame, C. D. Lily

Nigdy nie ufałam nieznajomym, a zwłaszcza tym, którzy przybyli tutaj.
-Pojeździć? Jeśli to nieprawda, taka wymówka jest beznadziejna... a może po prostu przeprowadziłaś się tutaj?- nie byłam pewna swoich podejrzeń co do niej.
-Tak, pojeździć i to nie jest wymówka- powiedziała, tłumiąc krzyk.- Mieszkasz tutaj?- spytała cicho.
-W pewnym sensie tak. A właśnie, nie odpowiedziałaś na moje pytanie, więc słucham.

< Lily? >

Od Jericho, C. D. Florence

- Coś nie tak?- spytałem w końcu. Dziewczyna nie odpowiadała. Wyglądała na przerażoną i zszokowaną. Zaśmiałem się.
- Aż tak źle wyglądam?
W sumie, to mógł być to strzał w dziesiątkę. Z tego co pamiętam, to nie przebrałem się po pobudce, jaką przygotowała mi Teny. Po chwili podbiegł do nas jakiś mężczyzna. Był znacznie wyższy ode mnie i lepiej zbudowany. Cóż, nie wyglądał na miłego typa. Spojrzał na mnie krzywo, po czym spytał...

< Siergiej? >

niedziela, 27 kwietnia 2014

Towarzysz Sorayi- Cortes


http://img1.glitery.pl/dev1/0/039/216/0039216733.jpg 
Imię: Cortes
Wiek: 5 lat
Cechy: Bardzo łagodny zwierzak, czasem może trochę tchórzliwy. Jeśli kogoś pokocha, skoczy za nim w ogień.
Właściciel: Soraya

Nowa członkini- Soraya


http://fc03.deviantart.net/fs71/f/2013/084/5/7/lady_knight_by_milyknight-d55vu7w.jpg 
SORAYA MARTIN

Od Lily, C. D. Ayame


- Odpowiedzieć? Dobrze.-w moim głosie było słychać lodowatą uprzejmość.- Jestem sobą.
Dziewczyna zmarszczyła brwi.
- Jak ci na imię?- zapytała niecierpliwie.
-Lily.
- Nareszcie do czegoś doszłyśmy. Ja nazywam się Ayame.
Uspokoiłam się trochę. W końcu dziewczyna nie miała złych zamiarów. Przynajmniej tak mi się wydawało. Odrobinkę luźniej zapytałam:
- Dobrze. Dlaczego więc przyciągnęłam twoją uwagę? Przyszłam tu po prostu pojeździć.

Ayame?<<

sobota, 26 kwietnia 2014

Od Ayame, C. D. Lily

Od rana błąkałam się po mieście bez celu. Na ulice przybyło ludzi. Znałam ich z widzenia. Byłam na targu. Stała tam obca dziewczyna. Zrobiłam się podejrzliwa i zaczęłam iść za nią. Oddalała się od tłumów, które tam były. Ludzie też to zauważyli. Kogoś obcego. Wreszcie dziewczyna weszła do stajni, więc ją wyprzedziłam i skoczyłam przez okno do środka.Weszła i od razu spojrzała na mnie. Szybkim krokiem podeszła bliżej i spytała:
-Możesz mi powiedzieć, czemu to mnie śledzisz?-słychać było, że jest trochę rozdrażniona.
-Kim jesteś?-spytałam, na początku ignorując jej pytanie.
-Pierwsza zadałam pytanie!-zrobiła się jeszcze bardziej rozdrażniona.
-Czemu? Bo pierwszy raz cię tu widzę. Przyciągasz uwagę innych. Teraz odpowiadaj na moje pytanie.

<Lily?>