Czułam przenikający mnie chłód. Pogoda była ładna, mimo nocy temperatura całkiem przyjemna, a niebo gwieździste, bez żadnej chmury. Chłód bijący z uśmiechu Mike`a, z oczu Sensitive i z chęci wrócenia do domu. Jakby nie było dosyć.
-Powiedz mi o co chodzi- powiedziałam. Uśmiechnął się jeszcze szerzej.
-Nie- odpowiedź była krótka i zwięzła. Szkoda tylko, że nie było pytania.
-Nie pytałam się.
-Ale także nie prosiłaś, prawda?
-Nie. Prosiłam chwilę temu. Że głupi jesteś to wiedziałam, ale że taki roztrzepany, to nie- zobaczyłam rządzę mordu w jego oczach. W sekundzie zrobiło mi się przyjemniej.
Milczał. Milczał on, milczała Sensitive. Cisza była całkiem przyjemna, pomijając ich obecność.
Dziewczyna spoglądała ukradkiem na blondyna, którego gniew na moje nieszczęście z powrotem przemieniał się w opanowanie.
-Po prostu mi powiedz. Powiedz, a potem daj mi odejść.
<Sen? Haha, a raczej Mike. xd>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
niedziela, 6 kwietnia 2014
Od Anny, C. D. Sensitive
Druidzki małolat.
Ten, od którego wszystko się zaczęło.
Gotowałam się. Chcę już końca tego wszystkiego. Po cholerę Mike się tutaj wpieprzał? Odeszłabym i byłoby po wszystkim.
Kątem oka dostrzegłam Sensitive. Pobladła.
-Pamiętam- odpowiedziałam krótko- Nie wiem, co to ma do rzeczy. Nie chcę mieć więcej z wami do czynienia. Nie chcę, żeby te informacje miały ze mną cokolwiek innego.
Odważnie. Odważnie jak na mnie. Normalnie nie powiedziałabym czegoś takiego.
-Nie pozwoliłem ci odejść.
-Nie pytałam o pozwolenie.
Odwróciłam się na pięcie, zamykając oczy. Czułam, że trzęsę się ze zdenerwowania. Ruszyłam, mając nadzieję, że dane będzie mi odejść.
< Sensitive? >
Ten, od którego wszystko się zaczęło.
Gotowałam się. Chcę już końca tego wszystkiego. Po cholerę Mike się tutaj wpieprzał? Odeszłabym i byłoby po wszystkim.
Kątem oka dostrzegłam Sensitive. Pobladła.
-Pamiętam- odpowiedziałam krótko- Nie wiem, co to ma do rzeczy. Nie chcę mieć więcej z wami do czynienia. Nie chcę, żeby te informacje miały ze mną cokolwiek innego.
Odważnie. Odważnie jak na mnie. Normalnie nie powiedziałabym czegoś takiego.
-Nie pozwoliłem ci odejść.
-Nie pytałam o pozwolenie.
Odwróciłam się na pięcie, zamykając oczy. Czułam, że trzęsę się ze zdenerwowania. Ruszyłam, mając nadzieję, że dane będzie mi odejść.
< Sensitive? >
wtorek, 1 kwietnia 2014
Od Anny, C. D. Catiela
-Lepiej mnie puść- powiedziałam stanowczo- Na zabiciu mnie nic nie zyskasz, a wiele możesz stracić.
-Nie wydaje mi się- widziałam, że jest u skraju wytrzymałości. Cholera, chyba będę musiała zaopatrzyć się w jakiegoś ochroniarza. W walce wręcz prymusem raczej nie jestem.
-To wolno myślisz. W odróżnieniu od ciebie mam kontakty. Przyjaciół. Którzy nie będą zbyt zadowoleni nie widząc mnie dzisiaj w domu.
W jego oczach oprócz żądzy pozbawienia mnie życia pojawiła się iskierka ciekawości.
Poczułam zwalniający się uścisk, jednak mężczyzna nie zamierzał odpuścić tak łatwo.
-Dobrze, pójdę sobie- powiedziałam zrezygnowana- Chociaż może wrócę tu potem, zobaczyć, czy coś dla mnie zostawiłeś.
Nie puścił mnie jednak.
-Oddaj broń- usłyszałam.
-Nie mogę. Nie mam żadnej.
-Nie jestem głupcem. Nie przyszłaś zamordować doktorka bez broni.
-Właśnie, że tak. Miałam zamiar posłużyć się tym, co znajdę w domu- odparłam spokojnie. Nie wiem, dlaczego ludzi zawsze to tak bardzo dziwi. Nie zwrócę na siebie uwagi idąc bez broni- Najlepiej jakąś butelką.
-Jakoś ci nie wierzę- rzekł, trzymając mnie dalej.
<Cassie? Co dalej?>
-Nie wydaje mi się- widziałam, że jest u skraju wytrzymałości. Cholera, chyba będę musiała zaopatrzyć się w jakiegoś ochroniarza. W walce wręcz prymusem raczej nie jestem.
-To wolno myślisz. W odróżnieniu od ciebie mam kontakty. Przyjaciół. Którzy nie będą zbyt zadowoleni nie widząc mnie dzisiaj w domu.
W jego oczach oprócz żądzy pozbawienia mnie życia pojawiła się iskierka ciekawości.
Poczułam zwalniający się uścisk, jednak mężczyzna nie zamierzał odpuścić tak łatwo.
-Dobrze, pójdę sobie- powiedziałam zrezygnowana- Chociaż może wrócę tu potem, zobaczyć, czy coś dla mnie zostawiłeś.
Nie puścił mnie jednak.
-Oddaj broń- usłyszałam.
-Nie mogę. Nie mam żadnej.
-Nie jestem głupcem. Nie przyszłaś zamordować doktorka bez broni.
-Właśnie, że tak. Miałam zamiar posłużyć się tym, co znajdę w domu- odparłam spokojnie. Nie wiem, dlaczego ludzi zawsze to tak bardzo dziwi. Nie zwrócę na siebie uwagi idąc bez broni- Najlepiej jakąś butelką.
-Jakoś ci nie wierzę- rzekł, trzymając mnie dalej.
<Cassie? Co dalej?>
niedziela, 30 marca 2014
Od Anny, C. D. Castiela
-Po połowie, jeśli to ja zabiją lekarza- powiedziałam. Nie poddam się łatwo. Gildia potrzebuje pieniędzy, które ja mam dla niej zdobyć. Połowa nie zadowoli ani mnie, ani Mercera.
-Nie ma szans- syknął mężczyzna- To mój kontrakt.
-Nie zdaje mi się, żebyś należał do Związku- odparłam pewnie. -A cel i tak będzie martwy.
-Ale satysfakcji mieć nie będę.
-Spełnisz dobry uczynek.
-Nie leży to w mojej naturze- powiedział uśmiechając się dziwnie.
-To zabij go, ale daj mi więcej złota- patrzyłam w jego oczy, starając się powstrzymać grymas bólu. -Proszę. Potrzebuję pieniędzy- dodałam słodko.
<Cassie? xd>
-Nie ma szans- syknął mężczyzna- To mój kontrakt.
-Nie zdaje mi się, żebyś należał do Związku- odparłam pewnie. -A cel i tak będzie martwy.
-Ale satysfakcji mieć nie będę.
-Spełnisz dobry uczynek.
-Nie leży to w mojej naturze- powiedział uśmiechając się dziwnie.
-To zabij go, ale daj mi więcej złota- patrzyłam w jego oczy, starając się powstrzymać grymas bólu. -Proszę. Potrzebuję pieniędzy- dodałam słodko.
<Cassie? xd>
czwartek, 27 marca 2014
Od Anny, C. D. Castiela
-Przykro mi, ale to także moja robota. Więc równie dobrze, to ty możesz odejść.
Nie wyglądał na szczęśliwego. Patrzył mi prosto w oczy, a ja z trudem starałam się wytrzymać spojrzenie.
-Słuchaj, odejdź teraz a nic ci nie zrobię- przekonywał z zaciśniętymi zębami. Pokręciłam przecząco głową, co zaowocowało mocniejszym przyciśnięciem sztyletu do mojej nogi.
Gonił mnie czas, a mężczyzna mocno mnie ściskał. Noc stawała się coraz to czarniejsza, a nasz cel czekał na śmierć. I obrabowanie jego domu ze wszelkich kosztowności.
-Zabij go, jeśli tak bardzo ci na tym zależy- ustąpiłam czując cienką strużkę krwi wypływającą spod sztyletu obcego napastnika- Daj mi tylko wynieść skarby.
Spojrzałam prosząco w jego oczy. Z jego przystojnej twarzy nie dało się niczego wywnioskować, jednak miałam nadzieję, że przystanie na takie warunki.
<Cassie? ;3>
Nie wyglądał na szczęśliwego. Patrzył mi prosto w oczy, a ja z trudem starałam się wytrzymać spojrzenie.
-Słuchaj, odejdź teraz a nic ci nie zrobię- przekonywał z zaciśniętymi zębami. Pokręciłam przecząco głową, co zaowocowało mocniejszym przyciśnięciem sztyletu do mojej nogi.
Gonił mnie czas, a mężczyzna mocno mnie ściskał. Noc stawała się coraz to czarniejsza, a nasz cel czekał na śmierć. I obrabowanie jego domu ze wszelkich kosztowności.
-Zabij go, jeśli tak bardzo ci na tym zależy- ustąpiłam czując cienką strużkę krwi wypływającą spod sztyletu obcego napastnika- Daj mi tylko wynieść skarby.
Spojrzałam prosząco w jego oczy. Z jego przystojnej twarzy nie dało się niczego wywnioskować, jednak miałam nadzieję, że przystanie na takie warunki.
<Cassie? ;3>
poniedziałek, 17 marca 2014
Od Anny, C. D. Sensitive
No błagam, a ten tu czego? Czy zawsze ktoś musi się wtrącać wtedy kiedy nie powinien? Staram się pomóc jej przejrzeć na oczy, a ten dureń się tu pojawia.
Nie odezwałam się słowem, stałam tylko wpatrzona w Mike`a.
Mężczyźnie chyba to nie przeszkadzało, a sam także nie wydawał się skory do rozmowy. Lub chciał sprawiać takie wrażenie.
Kątem oka dostrzegłam zezłoszczoną twarz Sensitive. Wolałaby chyba, żebyśmy przeszli do dalszego stopnia, ale nie było o tym żadnej mowy.
Wiedziałam, że trzyma łuskę i choć mocno mnie to drażniło, starałam się nie dać po sobie poznać. W końcu nie po nią tutaj jestem.
-Więc po co tu przyszłaś?- niesamowicie cieszyłam się, że Mike odezwał się pierwszy. Było to moje małe zwycięstwo.
-Pokazać Sensitive, jakim jesteś dupkiem- powiedziałam spokojnie. Uniósł brew w przesadnym zdziwieniu.
-Nastawić ją przeciw mnie?- zapytał.
-Raczej powiedzieć prawdę.
<Sen, kontynuuj>
Nie odezwałam się słowem, stałam tylko wpatrzona w Mike`a.
Mężczyźnie chyba to nie przeszkadzało, a sam także nie wydawał się skory do rozmowy. Lub chciał sprawiać takie wrażenie.
Kątem oka dostrzegłam zezłoszczoną twarz Sensitive. Wolałaby chyba, żebyśmy przeszli do dalszego stopnia, ale nie było o tym żadnej mowy.
Wiedziałam, że trzyma łuskę i choć mocno mnie to drażniło, starałam się nie dać po sobie poznać. W końcu nie po nią tutaj jestem.
-Więc po co tu przyszłaś?- niesamowicie cieszyłam się, że Mike odezwał się pierwszy. Było to moje małe zwycięstwo.
-Pokazać Sensitive, jakim jesteś dupkiem- powiedziałam spokojnie. Uniósł brew w przesadnym zdziwieniu.
-Nastawić ją przeciw mnie?- zapytał.
-Raczej powiedzieć prawdę.
<Sen, kontynuuj>
środa, 12 marca 2014
Od Anny, C. D. Sensitive
-Tylko powinnaś pomyśleć, zanim kogoś nazwiesz bliskim!- krzyknęłam, czując, jak dziewczyna ciągnie mnie za włosy. Wykorzystałam moment i kopnęłam ją w brzuch. Z rządzą mordu w oczach zachwiała się na nogach. Sięgnęłam po łuk. Nie zabiję. Ale jestem bliska. Naciągnęłam cięciwę, kierując strzałę w jej stronę.
-Dobrze wiem, kim on dla mnie jest!- odpowiedziała również krzykiem.
-No nie wydaje mi się. Jak możesz nazywać bratem kogoś, kto poniża cię i wykorzystuje na każdym krok, co?- zapytałam zdenerwowana. Sensitive działała mi już na nerwy- Chyba nie widziałaś, żeby Addar mnie tak traktował. Albo ja jego. Ty się przed nim płaszczysz i robisz wszystko o co on cię poprosi- dalej nie opuszczałam broni. Widziałam jej zaciśnięte pięści i czerwoną ze złości twarz- Jesteś ślepa, Sensitive.
<Hahaha, Sen>
-Dobrze wiem, kim on dla mnie jest!- odpowiedziała również krzykiem.
-No nie wydaje mi się. Jak możesz nazywać bratem kogoś, kto poniża cię i wykorzystuje na każdym krok, co?- zapytałam zdenerwowana. Sensitive działała mi już na nerwy- Chyba nie widziałaś, żeby Addar mnie tak traktował. Albo ja jego. Ty się przed nim płaszczysz i robisz wszystko o co on cię poprosi- dalej nie opuszczałam broni. Widziałam jej zaciśnięte pięści i czerwoną ze złości twarz- Jesteś ślepa, Sensitive.
<Hahaha, Sen>
poniedziałek, 10 marca 2014
Od Anny, C. D. Sensitive
Uniosłam wzrok, uśmiechając się pod nosem. Jest nasza zguba.
-Witaj, Sen- powiedziałam. W jej oczach dało się ujrzeć zupełną pustkę. W życiu nie byłam w tak dziwny, zły sposób podekscytowana. Aż sama bałam się, do czego jestem zdolna.
Przed wyjściem z domu Addar starał się mnie powstrzymać jak tylko mógł. Nie, przepraszam bracie. Ale nikt nie będzie cię obrażał. A w szczególności Sensitive- przyjaciółka złodzieja skarbów i pamiątek rodzinnych, spiskująca z jakimiś druidzkimi małolatami.
Nie odpowiedziała.
-Nie chcesz mówić?- zaczęłam- Może to i lepiej. Po prostu słuchaj- poczułam jak gorąca krew uderza mi do głowy. Cholera, w życiu nie byłam tak bardzo pewna siebie- Nie masz prawa pojawiać się i znikać, kiedy tylko chcesz, rozumiesz? Nie masz prawa udawać przyjaciela, po czym sprowadzać do domu obcych. My ratuję życie temu idiocie Mike`owi, który cię zaślepia miłymi wspomnieniami, a sam traktuje jak szmatę, a ty mówisz, że nie można nam ufać. Obrażaj mnie- zacisnęłam zęby- Ale nigdy Addara. Tkniesz go, a najpierw powoli będę zabijała wszystkich twoich bliskich, a potem ciebie. Nie wiem, coś mi zrobiła, ale gy cię widzę, to jestem gotowa cię rozedrzeć na strzępy. Nie chcesz kłopotów, zniknij i nie wracaj. Nigdy. Addar jest najwspanialszym człowiekiem na świecie, który nie skrzywdziłby muchy. Jeśli kogoś zabija, to po to, by kogoś chronić. Nie masz prawa obrażać go, mając szacunek do tkich pieprzonych śmieci, jak Mike. I żebyś wiedziała, żałuję, że ci wtedy pomogłam. Nie przeżyłby półgodziny dłużej, bez naszej pomocy. Ale rób, co chcesz, cholera. Przecież nie można nam ufać.
Stała tylko z otwartą gębą, a ja czułam się beznadziejnie. Co we mnie wstąpiło? Nie wiem. Ale musiała zasłużyć, jeśli była zdolna tak wyprowadzić mnie z równowagi.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam przed siebie. Mam nadzieję, że nie zauważyła, że nieco kuleję. Na wszelki wypadek zacisnęłam dłoń na rękojeści sztyletu.
<Sensitive? xd>
-Witaj, Sen- powiedziałam. W jej oczach dało się ujrzeć zupełną pustkę. W życiu nie byłam w tak dziwny, zły sposób podekscytowana. Aż sama bałam się, do czego jestem zdolna.
Przed wyjściem z domu Addar starał się mnie powstrzymać jak tylko mógł. Nie, przepraszam bracie. Ale nikt nie będzie cię obrażał. A w szczególności Sensitive- przyjaciółka złodzieja skarbów i pamiątek rodzinnych, spiskująca z jakimiś druidzkimi małolatami.
Nie odpowiedziała.
-Nie chcesz mówić?- zaczęłam- Może to i lepiej. Po prostu słuchaj- poczułam jak gorąca krew uderza mi do głowy. Cholera, w życiu nie byłam tak bardzo pewna siebie- Nie masz prawa pojawiać się i znikać, kiedy tylko chcesz, rozumiesz? Nie masz prawa udawać przyjaciela, po czym sprowadzać do domu obcych. My ratuję życie temu idiocie Mike`owi, który cię zaślepia miłymi wspomnieniami, a sam traktuje jak szmatę, a ty mówisz, że nie można nam ufać. Obrażaj mnie- zacisnęłam zęby- Ale nigdy Addara. Tkniesz go, a najpierw powoli będę zabijała wszystkich twoich bliskich, a potem ciebie. Nie wiem, coś mi zrobiła, ale gy cię widzę, to jestem gotowa cię rozedrzeć na strzępy. Nie chcesz kłopotów, zniknij i nie wracaj. Nigdy. Addar jest najwspanialszym człowiekiem na świecie, który nie skrzywdziłby muchy. Jeśli kogoś zabija, to po to, by kogoś chronić. Nie masz prawa obrażać go, mając szacunek do tkich pieprzonych śmieci, jak Mike. I żebyś wiedziała, żałuję, że ci wtedy pomogłam. Nie przeżyłby półgodziny dłużej, bez naszej pomocy. Ale rób, co chcesz, cholera. Przecież nie można nam ufać.
Stała tylko z otwartą gębą, a ja czułam się beznadziejnie. Co we mnie wstąpiło? Nie wiem. Ale musiała zasłużyć, jeśli była zdolna tak wyprowadzić mnie z równowagi.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam przed siebie. Mam nadzieję, że nie zauważyła, że nieco kuleję. Na wszelki wypadek zacisnęłam dłoń na rękojeści sztyletu.
<Sensitive? xd>
poniedziałek, 10 lutego 2014
Od Anny, C. D. Castiela
Poczułam narastające zdenerwowanie. Błądziłam wzrokiem, w pewnym momencie zatrzymując go na torbie. Uratowana.
Jednym ruchem rozpięłam sakiewkę, pokazując zgromadzone zioła.
-Przyniosłam lekarstwa na sprzedaż. Jak już mówiłam czasem pomagam lekarzowi- uśmiechnęłam się, widząc wyraz lekkiego rozczarowania w oczach obcego. Najwyraźniej miał nadzieję, że się poddam. Przykro mi, nie zamierzam.
-Mhm- mruknął tylko, odwracając wzrok. Wydawało mi się, że intensywnie o czymś myśli. Prawdopodobnie o tym, jakie jeszcze zadać mi pytania.
-Więc przepraszam pana, ale muszę już iść- dodałam, szykując się do odejścia.
-Czyli nie jest zajęty- przerwał mi.
Cholera, niech on da już spokój, bo mam się pozbyć tego przeklętego medyka.
-Jest- brnęłam w kłamstwo uparcie- tylko, że ze mną jest już umówiony.
<Castiel? Przepraszam, ani u mnie czasu, ani pomysłu. xD>
Jednym ruchem rozpięłam sakiewkę, pokazując zgromadzone zioła.
-Przyniosłam lekarstwa na sprzedaż. Jak już mówiłam czasem pomagam lekarzowi- uśmiechnęłam się, widząc wyraz lekkiego rozczarowania w oczach obcego. Najwyraźniej miał nadzieję, że się poddam. Przykro mi, nie zamierzam.
-Mhm- mruknął tylko, odwracając wzrok. Wydawało mi się, że intensywnie o czymś myśli. Prawdopodobnie o tym, jakie jeszcze zadać mi pytania.
-Więc przepraszam pana, ale muszę już iść- dodałam, szykując się do odejścia.
-Czyli nie jest zajęty- przerwał mi.
Cholera, niech on da już spokój, bo mam się pozbyć tego przeklętego medyka.
-Jest- brnęłam w kłamstwo uparcie- tylko, że ze mną jest już umówiony.
<Castiel? Przepraszam, ani u mnie czasu, ani pomysłu. xD>
piątek, 7 lutego 2014
Od Anny, C. D. Castiela
Noc była ciemna, jednak niebo gwieździste. Idealny wieczór, by dowiedzieć się czegoś o moim celu. Zdrowym krokiem przemierzałam ulice miasta, czując ból naciągniętych mięśni łydek. Cholera, mogłam trochę się rozgrzać przed tak długim marszem.
Skręciłam w wąską alejkę, spodziewając się dotarcia do gabinetu medyka. Przyspieszyłam kroku i odwróciłam głowę, sprawdzając, czy na horyzoncie nie pojawił się nikt inny. Zanim zdążyłam spojrzeć w przód, poczułam, że na kogoś wpadam.
Spojrzałam na obcego mężczyznę. Cóż, wiele mi to nie pomogło, gdyż całą jego twarz spowijał czarny kaptur. Ze spuszczoną głową opierał się o gmach siedziby lekarza. Szkoda tylko, że raczej nie zazna tutaj pomocy. Od dawna miałam na celu tego jegomościa, który w większości przypadków ściągał na ludzi śmierć- a nie zdrowie.
-Nic się nie stało, panienko- wycharczał mężczyzna. Ukradkiem udało mi się zobaczyć jego oczy. Ciemne, błyszczące i bez wątpienia nie należące do starca.
Mimowolnie poczułam lekkie zdenerwowanie. Postanowiłam trochę zaimprowizować.
-Czeka pan na lekarza?- zapytałam ze współczuciem.- Przykro mi, ale teraz jest zajęty. Jednak ja mogę panu pomóc- uśmiechnęłam się promiennie. Miałam nadzieję, że nie wyglądało to aż tak sztucznie.
Zastanawiałam się, czy się ujawni, czy też może będziemy brnąć w kłamstwie dalej.
<Castiel?>
Skręciłam w wąską alejkę, spodziewając się dotarcia do gabinetu medyka. Przyspieszyłam kroku i odwróciłam głowę, sprawdzając, czy na horyzoncie nie pojawił się nikt inny. Zanim zdążyłam spojrzeć w przód, poczułam, że na kogoś wpadam.
Spojrzałam na obcego mężczyznę. Cóż, wiele mi to nie pomogło, gdyż całą jego twarz spowijał czarny kaptur. Ze spuszczoną głową opierał się o gmach siedziby lekarza. Szkoda tylko, że raczej nie zazna tutaj pomocy. Od dawna miałam na celu tego jegomościa, który w większości przypadków ściągał na ludzi śmierć- a nie zdrowie.
-Nic się nie stało, panienko- wycharczał mężczyzna. Ukradkiem udało mi się zobaczyć jego oczy. Ciemne, błyszczące i bez wątpienia nie należące do starca.
Mimowolnie poczułam lekkie zdenerwowanie. Postanowiłam trochę zaimprowizować.
-Czeka pan na lekarza?- zapytałam ze współczuciem.- Przykro mi, ale teraz jest zajęty. Jednak ja mogę panu pomóc- uśmiechnęłam się promiennie. Miałam nadzieję, że nie wyglądało to aż tak sztucznie.
Zastanawiałam się, czy się ujawni, czy też może będziemy brnąć w kłamstwie dalej.
<Castiel?>
sobota, 1 lutego 2014
Od Anny, C. D. Sensitive
-Idąc tym tropem, to łuskę trzeba przepołowić- burknął Addar, spoglądając spode łba na Mike`a, a ten otworzył szeroko oczy. Po chwili dotarło do mnie, co powiedział mój przyjaciel. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.
-ADDAR- syknęłam, sprowadzając na siebie uwagę Mike`a.
-Ty też jesteś Naznaczoną?- zapytał. Nie miałam pojęcia co zrobić. Miałam ochotę udusić Addara, zniszczyć łuskę, a potem zapaść się pod ziemię.
-Może- po chwili uznałam, że była to najgłupsza z możliwych odpowiedzi. Uniesiona brew Mike`a utwierdziła mnie w tym przekonaniu, na tyle głęboko, bym powiedziała prawdę. -Jestem.
Zapadła cisza. Czułam na sobie spojrzenia wszystkich, ale nie miałam odwagi sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest. Patrzyłam tylko w podłogę, nic nie czując.
-Łuska zostanie u nas- powiedział Addar- Mieliśmy ją od początku, to nasze błogosławieństwo i przekleństwo za razem- wiedziałam, że mówiąc to myśli o Udunie. Miałam cholerną ochotę uderzyć go, a potem mocno przytulić.
-I co z tego?- zapytał zaczepnie przyjaciel Sensitive. -Anna zgodziła się ją oddać.
-Ale ja się nie zgadzam.
-Ty tu nie masz nic do gadania.
W jednej sekundzie Addar skoczył w jego stronę i wymierzył mu siarczysty policzek. Sen krzyknęła zakrywając usta dłonią, a ja rzuciłam się na przyrodniego brata. Objęłam go i pociągnęłam w swoją stronę, co było dla mnie nie lada wyczynem. Odwróciłam go w swoją stronę. Jak się spodziewałam, w oczach ma łzy.
-Annie, nie pozwól mu- mówił błagalnym tonem. -Annie, jedyna pamiątka. Nie pozwól, proszę- czułam, jak rozpaczliwie szuka mojej ręki, którą ścisnął mocno.
-Addar, proszę cię wyjdź. Idź do siebie- patrzyłam mu nieugięcie w załzawione oczy. Nie dbałam o to, czy Mike patrzy. Nie dbałam o to, czy żyje, czy jest przytomny.
Puścił mnie i odszedł pospiesznie, trzaskając drzwiami. Zamknęłam oczy i odetchnęłam głęboko. Udun, cholera, po co zabijałeś tego smoka?
Otworzyłam oczy i momentalnie zobaczyłam morderczy wzrok Mike`a.
-Bierz tą łuskę, jeśli ją chcesz i wynoś się- powiedziałam tylko. W stronę Sensitive rzuciłam- Ty możesz zostać.
<Sen?>
-ADDAR- syknęłam, sprowadzając na siebie uwagę Mike`a.
-Ty też jesteś Naznaczoną?- zapytał. Nie miałam pojęcia co zrobić. Miałam ochotę udusić Addara, zniszczyć łuskę, a potem zapaść się pod ziemię.
-Może- po chwili uznałam, że była to najgłupsza z możliwych odpowiedzi. Uniesiona brew Mike`a utwierdziła mnie w tym przekonaniu, na tyle głęboko, bym powiedziała prawdę. -Jestem.
Zapadła cisza. Czułam na sobie spojrzenia wszystkich, ale nie miałam odwagi sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest. Patrzyłam tylko w podłogę, nic nie czując.
-Łuska zostanie u nas- powiedział Addar- Mieliśmy ją od początku, to nasze błogosławieństwo i przekleństwo za razem- wiedziałam, że mówiąc to myśli o Udunie. Miałam cholerną ochotę uderzyć go, a potem mocno przytulić.
-I co z tego?- zapytał zaczepnie przyjaciel Sensitive. -Anna zgodziła się ją oddać.
-Ale ja się nie zgadzam.
-Ty tu nie masz nic do gadania.
W jednej sekundzie Addar skoczył w jego stronę i wymierzył mu siarczysty policzek. Sen krzyknęła zakrywając usta dłonią, a ja rzuciłam się na przyrodniego brata. Objęłam go i pociągnęłam w swoją stronę, co było dla mnie nie lada wyczynem. Odwróciłam go w swoją stronę. Jak się spodziewałam, w oczach ma łzy.
-Annie, nie pozwól mu- mówił błagalnym tonem. -Annie, jedyna pamiątka. Nie pozwól, proszę- czułam, jak rozpaczliwie szuka mojej ręki, którą ścisnął mocno.
-Addar, proszę cię wyjdź. Idź do siebie- patrzyłam mu nieugięcie w załzawione oczy. Nie dbałam o to, czy Mike patrzy. Nie dbałam o to, czy żyje, czy jest przytomny.
Puścił mnie i odszedł pospiesznie, trzaskając drzwiami. Zamknęłam oczy i odetchnęłam głęboko. Udun, cholera, po co zabijałeś tego smoka?
Otworzyłam oczy i momentalnie zobaczyłam morderczy wzrok Mike`a.
-Bierz tą łuskę, jeśli ją chcesz i wynoś się- powiedziałam tylko. W stronę Sensitive rzuciłam- Ty możesz zostać.
<Sen?>
Od Anny, C. D. Sensitive
-Co się dzieje?- zapytałam niemal wbiegając do pokoju. Moją uwagę od razu przykuła złota łuska, w dłoni Sensitive i naburmuszona mina Mike`a. Od razu spojrzał na mnie.
-Nie chcę tej łuski- powiedział spoglądając na mnie.
-Rozumiem- skinęłam głową. To było do przewidzenia- Więc o co chodzi?
Sen dosłownie opadła szczęka.
-Jak to rozumiesz?- spytała niemal krzycząc- Przecież tyle się stało, żeby on mógł ją otrzymać!
-Sensitive, spokojnie- odpowiedziałam łagodnym tonem. Jak widać dziewczyna ma nerwy tak zszarpane jak ja- To jego decyzja. Jeśli jej nie chce, łuska może zostać u nas- kątem oka zauważyłam Addara kręcącego z niedowierzaniem głową. Jego oczy mówiły mi, że nie rozumie mojej cierpliwości.
-On sam nie wie, czego chce- powiedziała, tupiąc nogą jak rozkapryszone dziecko. Rozumiałam ją w zupełności. Mike miał cholernie ciężkostrawny charakter.
-Sen, a czego ty chcesz?- zapytałam, podchodząc trochę bliżej. -Czy ty chcesz łuski? Może być twoja jeśli chcesz.
<Sensitive? ^w^>
-Nie chcę tej łuski- powiedział spoglądając na mnie.
-Rozumiem- skinęłam głową. To było do przewidzenia- Więc o co chodzi?
Sen dosłownie opadła szczęka.
-Jak to rozumiesz?- spytała niemal krzycząc- Przecież tyle się stało, żeby on mógł ją otrzymać!
-Sensitive, spokojnie- odpowiedziałam łagodnym tonem. Jak widać dziewczyna ma nerwy tak zszarpane jak ja- To jego decyzja. Jeśli jej nie chce, łuska może zostać u nas- kątem oka zauważyłam Addara kręcącego z niedowierzaniem głową. Jego oczy mówiły mi, że nie rozumie mojej cierpliwości.
-On sam nie wie, czego chce- powiedziała, tupiąc nogą jak rozkapryszone dziecko. Rozumiałam ją w zupełności. Mike miał cholernie ciężkostrawny charakter.
-Sen, a czego ty chcesz?- zapytałam, podchodząc trochę bliżej. -Czy ty chcesz łuski? Może być twoja jeśli chcesz.
<Sensitive? ^w^>
piątek, 31 stycznia 2014
Od Anny, C. D. Thomasa
Co chwilę spoglądałam na mężczyznę, zastanawiając się, czy da radę dotaszczyć sarnę aż do miasta. Kiedy coś sobie przypomniałam.
-Mam konia, zostawiłam go niedaleko- uśmiechnęłam się.
Mężczyzna westchnął tylko, ale w jego oczach dostrzegłam wyraz ulgi.
Pobiegłam w stronę Vidalixa, który stał wiernie w miejscu, gdzie go zostawiłam. Było to zaledwie kilka minut drogi od Thomasa, więc niedługo potem byłam z powrotem.
Wspólnymi siłami wciągnęliśmy moją zdobycz na grzbiet konia.
-Co z nią zrobisz?- zapytał blondyn.
-Zabiorę do miasta, poporcjuję i większość sprzedam- po chwili jednak dodałam- Jak chcesz, to możesz dostać coś za pomoc.
Uśmiechnęłam się czekając na jego reakcję.
<Thomas?>
-Mam konia, zostawiłam go niedaleko- uśmiechnęłam się.
Mężczyzna westchnął tylko, ale w jego oczach dostrzegłam wyraz ulgi.
Pobiegłam w stronę Vidalixa, który stał wiernie w miejscu, gdzie go zostawiłam. Było to zaledwie kilka minut drogi od Thomasa, więc niedługo potem byłam z powrotem.
Wspólnymi siłami wciągnęliśmy moją zdobycz na grzbiet konia.
-Co z nią zrobisz?- zapytał blondyn.
-Zabiorę do miasta, poporcjuję i większość sprzedam- po chwili jednak dodałam- Jak chcesz, to możesz dostać coś za pomoc.
Uśmiechnęłam się czekając na jego reakcję.
<Thomas?>
Od Anny, C. D. Sensitive
Uśmiechnęłam się widząc ich dwoje. Stałam już tak jakąś chwilę, jednak pozostałam niezauważona. Pewnie dlatego, że Sensitive z zamkniętymi oczami wtulała się w Mike`a, a ten całą uwagę skupiał na dziewczynie. Doprawdy niecodzienny widok, jak na ludzi o tak zróżnicowanych charakterach.
Jednak w tym momencie Sen otworzyła oczy, a jej wzrok powędrował prosto na mnie. Potrzebowałam sekundy, by oblać się rumieńcem. Jednak ona nie wydawała się zła, raczej dość zdziwiona moją obecnością. Cholera, muszę przestać czuć się jak szpieg we własnym domu.
-Potrzebujecie czegoś?- zapytałam, żeby jakoś wybrnąć z sytuacji.
Mike poszedł w ślady towarzyszki i spojrzał na mnie. Pokręcił tylko przecząco głową. Jego oczy wyglądały zupełnie inaczej niż je zapamiętałam. Przynajmniej tak mi się zdawało. Chyba nie kryły już w sobie tyle nienawiści.
Uśmiechnęłam się ponownie, lekko, ledwo widocznie. Wycofałam się do kuchni, gdzie zaśmiałam się bezgłośnie w stronę Addara.
-Czyli jest dobrze?- zapytał cicho.
-Lepiej być nie mogło.
<Sensitive? Nie mam pojęcia co dalej. xd>
Jednak w tym momencie Sen otworzyła oczy, a jej wzrok powędrował prosto na mnie. Potrzebowałam sekundy, by oblać się rumieńcem. Jednak ona nie wydawała się zła, raczej dość zdziwiona moją obecnością. Cholera, muszę przestać czuć się jak szpieg we własnym domu.
-Potrzebujecie czegoś?- zapytałam, żeby jakoś wybrnąć z sytuacji.
Mike poszedł w ślady towarzyszki i spojrzał na mnie. Pokręcił tylko przecząco głową. Jego oczy wyglądały zupełnie inaczej niż je zapamiętałam. Przynajmniej tak mi się zdawało. Chyba nie kryły już w sobie tyle nienawiści.
Uśmiechnęłam się ponownie, lekko, ledwo widocznie. Wycofałam się do kuchni, gdzie zaśmiałam się bezgłośnie w stronę Addara.
-Czyli jest dobrze?- zapytał cicho.
-Lepiej być nie mogło.
<Sensitive? Nie mam pojęcia co dalej. xd>
środa, 29 stycznia 2014
Od Anny, C. D. Thomasa
Szłam przez las. Szukałam jakiś ziół, które mogłabym komuś sprzedać. No i musiałam uzupełnić zapasy apteczki po ostatnich wydarzeniach. Jakąś zwierzyną też bym nie pogardziła.
Nagle przed sobą zobaczyłam piękną sarnę. Łania nie była świadoma mojej obecności, pasła się spokojnie, stojąc do mnie bokiem. Kucając w krzakach napięłam cięciwę i wypuściłam strzałę. Dosięgła celu, trafiając w prawą łopatkę sarny. Wstałam zadowolona z efektu.
Ruszyłam w stronę martwego zwierzęcia, gdy z lewej strony dobiegł mnie czyjś głos.
-Ukradłaś mi cel- powiedział obcy mi, jasnowłosy mężczyzna. Był wysoki, więc zadarłam nieco głowę, spoglądając w niebieskie oczy.
-Przepraszam- odparłam- Nie wiedziałam, że- zacięłam się. Był mi obcy, ale nie wydawał się wiele ode mnie starszy- pan tu jest- wypaliłam w końcu.
-Ale jestem- mruknął. Nie był chyba zbyt zadowolony.
-Możemy się podzielić- odpowiedziałam, starając się jak najlepiej wybrnąć z zaistniałej sytuacji. Widok miecza w dłoni obcego nie bardzo mnie pocieszał.
<Thomas?>
Nagle przed sobą zobaczyłam piękną sarnę. Łania nie była świadoma mojej obecności, pasła się spokojnie, stojąc do mnie bokiem. Kucając w krzakach napięłam cięciwę i wypuściłam strzałę. Dosięgła celu, trafiając w prawą łopatkę sarny. Wstałam zadowolona z efektu.
Ruszyłam w stronę martwego zwierzęcia, gdy z lewej strony dobiegł mnie czyjś głos.
-Ukradłaś mi cel- powiedział obcy mi, jasnowłosy mężczyzna. Był wysoki, więc zadarłam nieco głowę, spoglądając w niebieskie oczy.
-Przepraszam- odparłam- Nie wiedziałam, że- zacięłam się. Był mi obcy, ale nie wydawał się wiele ode mnie starszy- pan tu jest- wypaliłam w końcu.
-Ale jestem- mruknął. Nie był chyba zbyt zadowolony.
-Możemy się podzielić- odpowiedziałam, starając się jak najlepiej wybrnąć z zaistniałej sytuacji. Widok miecza w dłoni obcego nie bardzo mnie pocieszał.
<Thomas?>
Od Anny, C. D. Sensitive
Wstrzymałam oddech. Mike wyglądał... dziwnie. Na prawdę nie byłam w stanie przewidzieć jego reakcji. Wybuchnie gniewem? A może wręcz przeciwnie, w końcu zacznie w jakiś sposób lepiej traktować Sensitive?
Nic nie powiedział. Stał tylko, blady i milczący. Mimo mieszanych uczuć co do niego, wstałam. Mimo cholernego bólu, rozrywającego moją nogę, podeszłam do niego.
-Czego chcesz?- syknął. Addar słysząc niemiły ton rzucił mu gniewne spojrzenie.
-Pomóc- spojrzałam mu w oczy- Sądzę, że chcecie porozmawiać.
Niechętnie, wspierając się na moim ramieniu, ruszył w stronę Sen. Czułam, jak napięte są jego mięśnie.
Po paru minutach dotarliśmy do celu. Sensitive obserwowała nas ciągle, siedząc przy palenisku. Pomogłam opierającemu się Mike`owi usiąść obok niej. Skinęłam na Addara.
-Chodźmy- powiedziałam. Patrząc na rannego, dodałam- Bądźcie grzeczni i rozmawiajcie jak ludzie.
-Macie sobie wiele do wyjaśnienia- podsumował mój przyjaciel, pozwalając mi się na sobie oprzeć. Weszliśmy do jego pokoju. Zaczęły nas dochodzić ich ciche głosy. Uśmiechnęłam się.
<Sensitive?>
Nic nie powiedział. Stał tylko, blady i milczący. Mimo mieszanych uczuć co do niego, wstałam. Mimo cholernego bólu, rozrywającego moją nogę, podeszłam do niego.
-Czego chcesz?- syknął. Addar słysząc niemiły ton rzucił mu gniewne spojrzenie.
-Pomóc- spojrzałam mu w oczy- Sądzę, że chcecie porozmawiać.
Niechętnie, wspierając się na moim ramieniu, ruszył w stronę Sen. Czułam, jak napięte są jego mięśnie.
Po paru minutach dotarliśmy do celu. Sensitive obserwowała nas ciągle, siedząc przy palenisku. Pomogłam opierającemu się Mike`owi usiąść obok niej. Skinęłam na Addara.
-Chodźmy- powiedziałam. Patrząc na rannego, dodałam- Bądźcie grzeczni i rozmawiajcie jak ludzie.
-Macie sobie wiele do wyjaśnienia- podsumował mój przyjaciel, pozwalając mi się na sobie oprzeć. Weszliśmy do jego pokoju. Zaczęły nas dochodzić ich ciche głosy. Uśmiechnęłam się.
<Sensitive?>
Od Anny, C. D. Sensitive
Zaśmiałam się.
-Trudno- powiedziałam- Ale mnie nastraszyłaś. Myślałam, że coś się stało tej szui.
-Nie- Sensitive uśmiechnęła się- Jest cały.
-To dobrze- skrzywiłam się. Addar owijał moją nogę bandażem. -Sen, tam jest łazienka. Pójdź i przemyj te rany- wskazałam ręką -Raczej nie są groźne, ale lepiej dmuchać na zimne.
Dziewczyna wstała i odeszła. Spojrzałam na Addara.
-I jak?- zapytałam.
-Musisz uważać, ograniczaj chodzenie. A przede ....
-Chodzi mi o ciebie- uśmiechnęłam się. Poklepałam miejsce po mojej prawej stronie, przyjaciel niemal natychmiast się dosiadł. Teraz to ja o niego zadbam. Przemywałam jego rany mokrą szmatką.
Sensitive wróciła i zdawało mi się, że nie za bardzo wie, co ze sobą zrobić.
-Sen, co teraz zrobisz?- zapytałam więc.
<Sensitive??>
-Trudno- powiedziałam- Ale mnie nastraszyłaś. Myślałam, że coś się stało tej szui.
-Nie- Sensitive uśmiechnęła się- Jest cały.
-To dobrze- skrzywiłam się. Addar owijał moją nogę bandażem. -Sen, tam jest łazienka. Pójdź i przemyj te rany- wskazałam ręką -Raczej nie są groźne, ale lepiej dmuchać na zimne.
Dziewczyna wstała i odeszła. Spojrzałam na Addara.
-I jak?- zapytałam.
-Musisz uważać, ograniczaj chodzenie. A przede ....
-Chodzi mi o ciebie- uśmiechnęłam się. Poklepałam miejsce po mojej prawej stronie, przyjaciel niemal natychmiast się dosiadł. Teraz to ja o niego zadbam. Przemywałam jego rany mokrą szmatką.
Sensitive wróciła i zdawało mi się, że nie za bardzo wie, co ze sobą zrobić.
-Sen, co teraz zrobisz?- zapytałam więc.
<Sensitive??>
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Od Anny, C. D. Sensitive
Niemal w tym samym momencie wypuściłyśmy strzały. Zanim martwe ciało mężczyzny zdążyło upaść, pojawił się kolejny bandyta. Jego i następnego powaliły strzały, później sięgnęliśmy po miecze. Przyszło ich jak zwykle, może siedmiu czy ośmiu. Jednak to my mieliśmy przewagę. A to zapewne za sprawą w domu. Mimo wszystko zawsze łatwiej jest być wewnątrz, niż na zewnątrz.
Obnażając miecz wyszłam na dwór. Widziałam, że Addar idzie w moje ślady, jednak bandyta wepchnął go z powrotem do środka.
Obróciłam się i zwinnie uniknęłam ciosu jednego z "niedźwiedzi". Napastnik zamachnął się ogromnym toporem, ja jednak zdążyłam już zanurzyć nóż w jego ciele. Wyszarpnęłam ostrze, a banita upadł na ziemię, spojrzał na mnie ostatni raz i wyzionął oddech.
Nagle poczułam przenikliwy ból. Wypuściłam z sykiem powietrze, patrząc na zakrwawioną stopę. Topór spadł na ziemię ostrzem w dół, niemal odcinając mi kończynę. Zrobiło mi się słabo, na dodatek usłyszałam kroki.
Odwróciłam się i napinając cięciwę wypuściłam dwie strzały w kierunku obcego mężczyzny. Padł.
Nie widziałam już nikogo. Prawdopodobnie polegli już wszyscy.
-Addar!- zawołałam. Czułam pulsujący ból w nodze, spojrzałam na topór wbity w stopę. szybko odwróciłam wzrok.
Zauważyłam przyjaciela. Był cały, tylko niegroźna, aczkolwiek długa, cięta rana na udzie i rozbita głowa. Otworzył ze zdziwienia oczy.
-Pomóż, proszę- powiedziałam błagalnie.
-Troszkę zaboli- odparł.
-Nie kłam.
-Dobra. Będzie boleć jak cholera.
Jednym ruchem wyciągnął ostrze z mojej stopy. Krzyknęłam głośno i omal nie upadłam.
Addar spróbował wziąć mnie na ręce, ale delikatnie go odepchnęłam. Posłusznie więc pomógł mi dojść do domu.
Sensitive była cała, miała tylko kilka zadrapań, jak mój przyszywany brat. Wynosiła właśnie jakiegoś trupa z domu.
Spojrzała na mnie w milczeniu.
Położyłam się do łóżka i półświadoma instruowałam Addara w robieniu opatrunku.
-Mike żyje?- rzuciłam w stronę Sen sycząc z bólu.
<Sensitive? Jak ma się nasza sierota?>
Obnażając miecz wyszłam na dwór. Widziałam, że Addar idzie w moje ślady, jednak bandyta wepchnął go z powrotem do środka.
Obróciłam się i zwinnie uniknęłam ciosu jednego z "niedźwiedzi". Napastnik zamachnął się ogromnym toporem, ja jednak zdążyłam już zanurzyć nóż w jego ciele. Wyszarpnęłam ostrze, a banita upadł na ziemię, spojrzał na mnie ostatni raz i wyzionął oddech.
Nagle poczułam przenikliwy ból. Wypuściłam z sykiem powietrze, patrząc na zakrwawioną stopę. Topór spadł na ziemię ostrzem w dół, niemal odcinając mi kończynę. Zrobiło mi się słabo, na dodatek usłyszałam kroki.
Odwróciłam się i napinając cięciwę wypuściłam dwie strzały w kierunku obcego mężczyzny. Padł.
Nie widziałam już nikogo. Prawdopodobnie polegli już wszyscy.
-Addar!- zawołałam. Czułam pulsujący ból w nodze, spojrzałam na topór wbity w stopę. szybko odwróciłam wzrok.
Zauważyłam przyjaciela. Był cały, tylko niegroźna, aczkolwiek długa, cięta rana na udzie i rozbita głowa. Otworzył ze zdziwienia oczy.
-Pomóż, proszę- powiedziałam błagalnie.
-Troszkę zaboli- odparł.
-Nie kłam.
-Dobra. Będzie boleć jak cholera.
Jednym ruchem wyciągnął ostrze z mojej stopy. Krzyknęłam głośno i omal nie upadłam.
Addar spróbował wziąć mnie na ręce, ale delikatnie go odepchnęłam. Posłusznie więc pomógł mi dojść do domu.
Sensitive była cała, miała tylko kilka zadrapań, jak mój przyszywany brat. Wynosiła właśnie jakiegoś trupa z domu.
Spojrzała na mnie w milczeniu.
Położyłam się do łóżka i półświadoma instruowałam Addara w robieniu opatrunku.
-Mike żyje?- rzuciłam w stronę Sen sycząc z bólu.
<Sensitive? Jak ma się nasza sierota?>
Od Anny, C. D. Sensitive
Głośny hałas i dobrze znane mi krzyki z zewnątrz. Rzuciłam Addarowi krótkie spojrzenie, bez słowa poszedł po broń.
-Co to?- zapytała Sensitive.
-Mówiłam ci o niedźwiedzich bandytach, prawda?- odpowiedziałam jej pytaniem. -Przyszli. Poradzimy sobie, bez obaw, tylko trzeba przenieść Mike`a do pokoju Addara.
-Dlaczego? Nie może leżeć tutaj?- nie dziwiłam jej się. Też czułaby się bezpieczniej mając go na oku.
-Nie. U Addara nie ma okien, więc żadna strzała czy kamień go nie trafi.
Sensitive skinęła głową. W tym momencie wszedł Addar z moim kołczanem i łukiem. Sam dzierżył ulubiony miecz. Przeniósł rannego, a ja w tym czasie wstawiałam w okna drewniane deski- nienawidzę, gdy tłuką mi szyby. Szkło jest dla mnie zdecydowanie za drogie. Sen w tym czasie odgradzała dokładniej ognisko.
-Addar, gdzie jest Boss? Nie widziałam go ostatnio. -odezwałam się, kiedy zobaczyłam przyjaciela.
-Annie, przykro mi- powiedział. Spojrzał na mnie swoimi błękitnymi oczyma- Znalazłem go martwego przed drzwiami zeszłej nocy.
Powoli zaczynałam wszystko rozumieć. Uśmiechnęłam się smutno.
-Mike najwyraźniej myślał, że wilk nazywa się Addar. Mówił mi, że to ty tak skończyłeś.
-Mylił się- chłopak uśmiechnął się szeroko.
Walenie w drzwi przerwało miłą rozmowę.
-Ann- zaczęła cicho Sensitive- czego oni właściwie chcą?
-Łuski- westchnęłam- Każdy jej chce, Sen.
-Ile to już czasu?- przypomniał Addar.
-Blisko rok. Zaczęło się chwilę po...- mimo upływającego czasu śmierć brata była bolesna, prawdę mówiąc to coraz bardziej z każdym dniem- po pożarze...
-Po śmierci Uduna- poprawił mnie Addar.
-Tak- powiedziałam zdenerwowana. Ta jego troska o moją psychikę czasami mnie strasznie denerwowała. -Po śmierci Uduna, kiedy każdy dowiedział się, że mamy łuskę, zaczęły się kłopoty.
Znów walenie do drzwi.
<Sensitive, kontynuujesz? c;>
-Co to?- zapytała Sensitive.
-Mówiłam ci o niedźwiedzich bandytach, prawda?- odpowiedziałam jej pytaniem. -Przyszli. Poradzimy sobie, bez obaw, tylko trzeba przenieść Mike`a do pokoju Addara.
-Dlaczego? Nie może leżeć tutaj?- nie dziwiłam jej się. Też czułaby się bezpieczniej mając go na oku.
-Nie. U Addara nie ma okien, więc żadna strzała czy kamień go nie trafi.
Sensitive skinęła głową. W tym momencie wszedł Addar z moim kołczanem i łukiem. Sam dzierżył ulubiony miecz. Przeniósł rannego, a ja w tym czasie wstawiałam w okna drewniane deski- nienawidzę, gdy tłuką mi szyby. Szkło jest dla mnie zdecydowanie za drogie. Sen w tym czasie odgradzała dokładniej ognisko.
-Addar, gdzie jest Boss? Nie widziałam go ostatnio. -odezwałam się, kiedy zobaczyłam przyjaciela.
-Annie, przykro mi- powiedział. Spojrzał na mnie swoimi błękitnymi oczyma- Znalazłem go martwego przed drzwiami zeszłej nocy.
Powoli zaczynałam wszystko rozumieć. Uśmiechnęłam się smutno.
-Mike najwyraźniej myślał, że wilk nazywa się Addar. Mówił mi, że to ty tak skończyłeś.
-Mylił się- chłopak uśmiechnął się szeroko.
Walenie w drzwi przerwało miłą rozmowę.
-Ann- zaczęła cicho Sensitive- czego oni właściwie chcą?
-Łuski- westchnęłam- Każdy jej chce, Sen.
-Ile to już czasu?- przypomniał Addar.
-Blisko rok. Zaczęło się chwilę po...- mimo upływającego czasu śmierć brata była bolesna, prawdę mówiąc to coraz bardziej z każdym dniem- po pożarze...
-Po śmierci Uduna- poprawił mnie Addar.
-Tak- powiedziałam zdenerwowana. Ta jego troska o moją psychikę czasami mnie strasznie denerwowała. -Po śmierci Uduna, kiedy każdy dowiedział się, że mamy łuskę, zaczęły się kłopoty.
Znów walenie do drzwi.
<Sensitive, kontynuujesz? c;>
niedziela, 26 stycznia 2014
Od Anny, C. D. Sensitive
Poczułam gotującą się we mnie złość. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę łóżka. Wymierzyłam Mike`owi siarczysty policzek. Sensitive wstrzymała oddech.
-Co ty...?- zaczął. Nie skończył. Dostał drugi raz.
-Chyba ci o czymś mówiłam- powiedziałam. Czułam się tak wściekła, jak nigdy wcześniej. -U mnie w domu nikt nie będzie tak traktowany. A na pewno nie przez ciebie. Ty zasługujesz na jeszcze gorsze. A jeśli coś ci nie pasuje, to możesz pożegnać się z łuską. Co z życiem zobaczymy.
Na jego twarz wstąpił wyraz morderczej złości.
-I nie chcę słyszeć ani słowa o łusce, dopóki tutaj jesteś. To czy ją dostaniesz zależy od ciebie i twojego zachowania w stosunku do innych- popłynęłam. -A przede wszystkim do Sensitive. Ona się dla ciebie naraża, martwi się o ciebie i spełnia najmniejszą, najmniej istotną zachciankę, a ty ją tak traktujesz. Jesteś zwyczajnym dupkiem.
Dotknęłam ramienia Sen.
-Chodź do kuchni, Addar zrobił kolację.
<Sensitive? xD>
-Co ty...?- zaczął. Nie skończył. Dostał drugi raz.
-Chyba ci o czymś mówiłam- powiedziałam. Czułam się tak wściekła, jak nigdy wcześniej. -U mnie w domu nikt nie będzie tak traktowany. A na pewno nie przez ciebie. Ty zasługujesz na jeszcze gorsze. A jeśli coś ci nie pasuje, to możesz pożegnać się z łuską. Co z życiem zobaczymy.
Na jego twarz wstąpił wyraz morderczej złości.
-I nie chcę słyszeć ani słowa o łusce, dopóki tutaj jesteś. To czy ją dostaniesz zależy od ciebie i twojego zachowania w stosunku do innych- popłynęłam. -A przede wszystkim do Sensitive. Ona się dla ciebie naraża, martwi się o ciebie i spełnia najmniejszą, najmniej istotną zachciankę, a ty ją tak traktujesz. Jesteś zwyczajnym dupkiem.
Dotknęłam ramienia Sen.
-Chodź do kuchni, Addar zrobił kolację.
<Sensitive? xD>
Subskrybuj:
Posty (Atom)