Szedłem długą, gwarną ulicą. Ludzie popychali mnie, przechodząc obojętnie w stronę stoisk. Ja jednak brnąłem dalej. Nie spuszczałem z oczu niewielkiego i niczym niewyróżniającego się straganu z mięsem. Przeklinałem w duchu tłoczność Alentrell. Było tu tak dużo ludzi, że z trudem brało się oddech nawet na zewnątrz. Jednak wreszcie udało mi się dotrzeć do celu. Uciąłem z właścicielem krótką pogawędkę i nieśpiesznie nakierowywałem temat na zwierzynę. Mężczyzna, na jego nieszczęście, był bardzo naiwny i nie trudno było go nakłonić do kupna mojej zwierzyny. Wzbogaciłem się o całkiem sporą sakiewkę pieniędzy. Zadowolony wróciłem do konia, którego zostawiłem z dala od głównego rynku. Dosiadłem go i spokojnie wyjechałem z miasta. Jednak z murami grodu, przycisnąłęm konia i popędziłem w stronę Wellmor. Miałem już dość podróży i chciałem odpocząć w domu. Jednak najbardziej pragnąłem znów ujrzeć Mirajane. Byłem niestety zmuszony zostawić ją na te kilkanaście dni, co dla mnie było prawdziwą udręką. Na szczęście późnym popołudniem dojechałem wreszcie do miasta. Bez zastanowienia skierowałem się w stronę karczmy, w której pracowała Mira. Konia zostawiłem w pobliskiej stajni, a sam ruszyłem do budynku. Podszedłem do lady i spytałem o Mirajane. Podobno była u siebie. Popędziłem po schodach i delikatnie otworzyłem drzwi do jej pokoju. Siedziała tyłem do mnie i nie zauważyła mnie. Zapukałem lekko. Odwróciła zaskoczona głowę. Uśmiechnęła się, gdy mnie zobaczyła. Wstała. Podszedłem do niej i przytuliłem ją mocno.
- Witaj. Tęskniłem. - szeptnąłem.
- Ja też. - oderwała się ode mnie. - Jak podróż? Opowiadaj.
Usiadłem na łóżku i wyjąłem sakiewkę. Wyszczerzyłem zęby.
- Strasznie długo cie nie było. - stwierdziła.
- Wiem. Przedłużyło się trochę. - westchnąłem.
- Ale dobrze, że już jesteś - powiedziała.
<Mira?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thomas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thomas. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 marca 2014
niedziela, 2 marca 2014
Od Thomasa, C. D. Mirajane
- Odpocząć. Pogadać. Odetchnąć - powiedziałem. Odwróciłem się do niej. - Na pewno czasem potrzebujesz w spokoju posiedzieć i pomyśleć. To moje ulubione miejsce. Nikt nigdy tu nie przychodzi.
Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. Otworzyłem oczy i podszedłem do Mirajane. Stała spokojnie.
- Masz racje. Lubię czasem posiedzieć w spokoju. Las najbradziej się do tego nadaje - powiedziała i rozejrzała się. Stałem naprzeciwko niej. Wziąłem kosmyk jej włosów między palce. Zerknęła na mnie zaskoczona.
- Miałeś tego nie robić - powiedziała.
- Ale przecież nic nie robie! - zacząłem się usprwiedliwiać. Położyła rękę na mojej dłoni i opuściła ją. Westchnąłem ciężko. Spojrzałem na nią. Nie patrzyła na mnie. Odszedłem od niej i usiadłem na małej górce, plecami do niej. Nie widziałem nawet, kiedy dosiadła się obok mnie.
- Jak ci się tu podoba? - zagadnąłem ją.
- Serio, przyjemnie tu. - powiedziała wzruszając ramionami.
- Mój ojciec mi je pokazał. - uśmiechnąłem się szeroko. - Pokaże ci coś
Wstałem. Dziewczyna poszła moim śladem. Poszedłem kilka metrów dalej i zbiegłem do niewielkiej jaskini. W głębi groty znajdowało się obszerne jezioro. W środku znajdowało się mnóstwo bladych plamek. Gdy słońce wyszła zza chmury i oświetliło jezioro, woda zrobiła się turkusowa, a plamki zrobiły się mocno blade. Jasne światło odbijało się od skalnych ścian jaskini tworząc grę światła.
- Co to jest? - spytała Mira wskazując na białe plamki. Uśmiechnąłem się i kucnąłem.
- Kraby. - wzruszyłem ramionami.
- Co? - zaskoczona przyjrzała się zwierzątkom.
- Nie możemy tu długo siedzieć. - stwierdziłem po chwili.
- Czemu?
- Nie możemy i już. - powiedziałem. Wstałem pośpiesznie i podciągnąłem dziewczynę do góry. Wyszliśmy z jaskini.
<Mira?>
Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. Otworzyłem oczy i podszedłem do Mirajane. Stała spokojnie.
- Masz racje. Lubię czasem posiedzieć w spokoju. Las najbradziej się do tego nadaje - powiedziała i rozejrzała się. Stałem naprzeciwko niej. Wziąłem kosmyk jej włosów między palce. Zerknęła na mnie zaskoczona.
- Miałeś tego nie robić - powiedziała.
- Ale przecież nic nie robie! - zacząłem się usprwiedliwiać. Położyła rękę na mojej dłoni i opuściła ją. Westchnąłem ciężko. Spojrzałem na nią. Nie patrzyła na mnie. Odszedłem od niej i usiadłem na małej górce, plecami do niej. Nie widziałem nawet, kiedy dosiadła się obok mnie.
- Jak ci się tu podoba? - zagadnąłem ją.
- Serio, przyjemnie tu. - powiedziała wzruszając ramionami.
- Mój ojciec mi je pokazał. - uśmiechnąłem się szeroko. - Pokaże ci coś
Wstałem. Dziewczyna poszła moim śladem. Poszedłem kilka metrów dalej i zbiegłem do niewielkiej jaskini. W głębi groty znajdowało się obszerne jezioro. W środku znajdowało się mnóstwo bladych plamek. Gdy słońce wyszła zza chmury i oświetliło jezioro, woda zrobiła się turkusowa, a plamki zrobiły się mocno blade. Jasne światło odbijało się od skalnych ścian jaskini tworząc grę światła.
- Co to jest? - spytała Mira wskazując na białe plamki. Uśmiechnąłem się i kucnąłem.
- Kraby. - wzruszyłem ramionami.
- Co? - zaskoczona przyjrzała się zwierzątkom.
- Nie możemy tu długo siedzieć. - stwierdziłem po chwili.
- Czemu?
- Nie możemy i już. - powiedziałem. Wstałem pośpiesznie i podciągnąłem dziewczynę do góry. Wyszliśmy z jaskini.
<Mira?>
wtorek, 25 lutego 2014
Od Thomasa C. D. Mirajane
Dziewczyna zamkęła za sobą drzwi. Patrzyłem się w okno na ruchliwą ulicę. Zastanawiałem się ile jeszcze będę musiał tu przesiedzieć. Bo przecież nie całą wieczność. Moje rozmyślanie przerwała mi Mirajane pukając i nie czekając na odpowiedź weszła do pokoju.
- Witaj. - powiedziałem. Uśmiechnęła się.
- Roznoszę obiady dla klientów. Pomyślałam, że tobie przyniosę jako pierwszemu żebyś mógł się zdrzemnąć -odparła. Spojrzałem na tace stojącą za nią.
- W takim razie roznieś innym, a mnie zostaw na koniec. - uśmiechnąłem się szarmancko. Zaśmiała się i wyszła. Po prawie pół godziny, a przynajmniej w moim odczuciu, Mirajane ponownie zapukała. Weszła do pokoju.
- Już? - zapytałem wstając z parapetu. Przez ten czas nawet na chwilę nie zmieniłem pozycji. Trochę zdrętwiałem, ale nie dałem tego po sobie poznać. Podeszłem do niej.
- Tak. Nie jesteś zmęczony?
- Nie - stanął naprzciwko niej. Była ode mnie niższa. Pochyliłem się ku niej.
<Mirajane, dokończ xD>
- Witaj. - powiedziałem. Uśmiechnęła się.
- Roznoszę obiady dla klientów. Pomyślałam, że tobie przyniosę jako pierwszemu żebyś mógł się zdrzemnąć -odparła. Spojrzałem na tace stojącą za nią.
- W takim razie roznieś innym, a mnie zostaw na koniec. - uśmiechnąłem się szarmancko. Zaśmiała się i wyszła. Po prawie pół godziny, a przynajmniej w moim odczuciu, Mirajane ponownie zapukała. Weszła do pokoju.
- Już? - zapytałem wstając z parapetu. Przez ten czas nawet na chwilę nie zmieniłem pozycji. Trochę zdrętwiałem, ale nie dałem tego po sobie poznać. Podeszłem do niej.
- Tak. Nie jesteś zmęczony?
- Nie - stanął naprzciwko niej. Była ode mnie niższa. Pochyliłem się ku niej.
<Mirajane, dokończ xD>
piątek, 14 lutego 2014
Od Thomasa, C. D. Mirajane
Wziąłem głęboki oddech i wypuściłem powoli powietrze patrząc sie w sufit. Po chwili spojrzałem na Mirajane.
- Co ja ci mogę powiedzieć? Przyjechałem tu kilka miesiecy temu wraz z siostrą. Jest lekarzem, mieszka tu niedaleko. Ja plącze się na razie bez snesu i sprzedaję zwierzynę na Czarnym Rynku. - powiedziałem.
- Masz siostrę lekarza?- spytała jakby tylko to usłyszała.
- Tak... - westchnąłem. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem.
- Nie dogadujecie się? - powiedziała. Kiwnąłem powoli głową.
- Ostatnio nie. - patrzyłem się na swoje ręce. Po chwili zmieniłem temat - Od jak dawna tu jesteś?
Sekunde potem przypomniałem sobie, że już to wiem. Mira zaśmiała sie cicho.
- Przecież już ci mówiłam.
- Tak,wiem, ale chciałem zmienić temat. - uśmiechnąłem sie do niej szeroko.
<Mira,dokończ>
- Co ja ci mogę powiedzieć? Przyjechałem tu kilka miesiecy temu wraz z siostrą. Jest lekarzem, mieszka tu niedaleko. Ja plącze się na razie bez snesu i sprzedaję zwierzynę na Czarnym Rynku. - powiedziałem.
- Masz siostrę lekarza?- spytała jakby tylko to usłyszała.
- Tak... - westchnąłem. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem.
- Nie dogadujecie się? - powiedziała. Kiwnąłem powoli głową.
- Ostatnio nie. - patrzyłem się na swoje ręce. Po chwili zmieniłem temat - Od jak dawna tu jesteś?
Sekunde potem przypomniałem sobie, że już to wiem. Mira zaśmiała sie cicho.
- Przecież już ci mówiłam.
- Tak,wiem, ale chciałem zmienić temat. - uśmiechnąłem sie do niej szeroko.
<Mira,dokończ>
sobota, 8 lutego 2014
Od Thomasa, C. D. Mirajane
Drzwi zamknęły sie cicho za dziewczyną. Walnąłem sie na łóżko i wpatrzyłem w sufit. Myślałem tak o wielu istotnych i nieistotnych rzeczach. Najciekawszą rzeczą stała sie owa dziewczyna, którą ledwo co znałem. Nie wiedziałem nawet jak sie nazywa. Usiadłem na łóżku. Pokoik był niewielki aczkolwiek przyjemny. Niestety ciekawość jest silniejsza od lenistwa. Skoczyłem na równe nogi i zbiegłem po schodach na dół. Ludzi było jeszcze więcej choć, co dziwne, kelnerki stały sobie spokojnie. Najwidoczniej goście przyszli tu tylko posiedzieć. Zostawiłem tą nieistotną sprawe i usiadłem przy ladzie, za którą stała ciemnowłosa.
- Nie śpisz? - zdziwiła sie.
- Nie, nie śpie. Zapomniałem spytać jak masz na imie. - powiedziałem.
- Mirajane, a ty?
- Thomas.
<Mira?>
- Nie śpisz? - zdziwiła sie.
- Nie, nie śpie. Zapomniałem spytać jak masz na imie. - powiedziałem.
- Mirajane, a ty?
- Thomas.
<Mira?>
niedziela, 2 lutego 2014
Od Thomasa, C. D. Mirajane
- Przysiądź sie. - zaproponowałem. Uśmiechnąłem sie łobuzersko. Westchnęła.
- Nie mogę. Jestem w pracy. Podać coś? - spytała ponownie. Uśmiechnąłem sie jeszcze szerzej.
- Tak. Kufel piwa.
Dziewczyna odeszła od stolika i stanęła za ladą. Wzięła do ręki kufel i zaczęła nalewać do niego piwa. Ja w tym czasie zgasiłem fajkę. Przyglądałem sie dziewczynie. Wracała właśnie do mojego stolika. Postawiła przede mną kufel. Już chciała odejść, ale zatrzymałem ją.
- Teraz możesz usiąść.
- Nie mogę. Już mówiłam w pracy jestem. - powiedziała lekko zairytowana.
- Już mnie obsłużyłś. Szefowa nie będzie sie ciebie czepiać. - spojrzałem na nią. Dziewczyna wyraźnie wahała sie co zrobić. Skinąłem głową na miejsce na przeciw mnie. Dziewczyna wreszcie usiadła na wolne miejsce.
<Mirajane?>
- Nie mogę. Jestem w pracy. Podać coś? - spytała ponownie. Uśmiechnąłem sie jeszcze szerzej.
- Tak. Kufel piwa.
Dziewczyna odeszła od stolika i stanęła za ladą. Wzięła do ręki kufel i zaczęła nalewać do niego piwa. Ja w tym czasie zgasiłem fajkę. Przyglądałem sie dziewczynie. Wracała właśnie do mojego stolika. Postawiła przede mną kufel. Już chciała odejść, ale zatrzymałem ją.
- Teraz możesz usiąść.
- Nie mogę. Już mówiłam w pracy jestem. - powiedziała lekko zairytowana.
- Już mnie obsłużyłś. Szefowa nie będzie sie ciebie czepiać. - spojrzałem na nią. Dziewczyna wyraźnie wahała sie co zrobić. Skinąłem głową na miejsce na przeciw mnie. Dziewczyna wreszcie usiadła na wolne miejsce.
<Mirajane?>
sobota, 1 lutego 2014
Od Thomasa, C. D. Anny
- Futro. - powiedziałem bez zastanowienia. Przez chwile w jej spojrzeniu widać było zdziwienie.
- Futro... No dobrze. - powiedziała z nieukrywaną niechęcią. Dobrze o tym wiedziałem. Też nie oddałbym z uśmiechem na twarzy tego futra. Sarna była jeszcze młoda i jej futro było bardzo miękkie. Można było naprawdę sporo zarobić na Czarnym Rynku.
- Jeśli chcesz to mogę wziąć coś innego... - powiedziałem. Spojrzała na mnie z nadzieją. - ... Chociaż nie.
Rzuciła mi mordercze spojrzenie.
- Dobra ty bierzesz futro, ale musisz mi pomóc przy poporcjowaniu. - powiedziała znacząco.
- Szantażyk... No dobra - uśmiechnąłem się łobuzersko. Odwzajemniła uśmiech. Szliśmy dalej.
<Ann?>
- Futro... No dobrze. - powiedziała z nieukrywaną niechęcią. Dobrze o tym wiedziałem. Też nie oddałbym z uśmiechem na twarzy tego futra. Sarna była jeszcze młoda i jej futro było bardzo miękkie. Można było naprawdę sporo zarobić na Czarnym Rynku.
- Jeśli chcesz to mogę wziąć coś innego... - powiedziałem. Spojrzała na mnie z nadzieją. - ... Chociaż nie.
Rzuciła mi mordercze spojrzenie.
- Dobra ty bierzesz futro, ale musisz mi pomóc przy poporcjowaniu. - powiedziała znacząco.
- Szantażyk... No dobra - uśmiechnąłem się łobuzersko. Odwzajemniła uśmiech. Szliśmy dalej.
<Ann?>
środa, 29 stycznia 2014
Od Thomasa, C. D. Anny
Spojrzałem na dziewczynę. Chciałem sie zgodzić, ale przypomniałem sobie o króliku leżącym pod ścianą u Rin.
- Nie dzięki. Bierz ją - burknąłem. Prychnęła cicho.
- To po co ta afera? - zapytała lekko zniecierpliwiona. Wzruszyłem ramionami. Westchnęła i spojrzała na ciało sarny było dwa razy większe od niej.
- Pomóc ci ją zanieść? - zapytałem.
- A mógłbyś?
- Dobrze.
Schowałem miecz do pochwy i wziąłem sarnę na plecy. Jęknąłem. Łania była strasznie ciężka.
- Gdzie ci to zanieść? - spytałem.
- Na razie to miasta.
Ruszyłem. Dziewczyna szła obok mnie.
- A tak w ogóle to Thomas jestem. - przedstawiłem sie.
- Anna
< Ann?>
- Nie dzięki. Bierz ją - burknąłem. Prychnęła cicho.
- To po co ta afera? - zapytała lekko zniecierpliwiona. Wzruszyłem ramionami. Westchnęła i spojrzała na ciało sarny było dwa razy większe od niej.
- Pomóc ci ją zanieść? - zapytałem.
- A mógłbyś?
- Dobrze.
Schowałem miecz do pochwy i wziąłem sarnę na plecy. Jęknąłem. Łania była strasznie ciężka.
- Gdzie ci to zanieść? - spytałem.
- Na razie to miasta.
Ruszyłem. Dziewczyna szła obok mnie.
- A tak w ogóle to Thomas jestem. - przedstawiłem sie.
- Anna
< Ann?>
Od Thomasa
Zostawiłem Rin w jej klitce którą nazywała gabinetem. Wyszedłem z małego
budynku i skierowałem się w stronę lasu. Musiałem upolować trochę
zwierzyny oraz poszukać jakiegoś zielska dla siostry. Przewidziałem że
najwięcej czasu zajmie mi szukanie tej rośliny, więc od tego zacząłem.
Chociaż miałem znaleźć dość pospolitą roślinę to i tak zeszło mi z
pół godziny. Nie rozróżniam nawet sałaty od kapusty! Wepchnąłem ziele do
plecaka i zacząłem poszukiwania zwierzyny. Nie minęło 5 minut, a już
wracałem z dyndającymi w ręce dorodnymi królikami. Nie potrzebne mi były
dwa więc sprzedałem jednego za dorodną sumkę i skierowałem się ku
gabinetowi Rin. Wszedłem do ciepłego pokoju. Wyjąłem z torby ziele.
Przeszedłem przez korytarz i bez pukania wszedłem do jej klitki.
Rzuciłem trochę już podwiędłą roślinę na stół. Podziękowała mi
skinieniem. Królika rzuciłem gdzieś w bok. Wyszedłem zadowolony.
Postanowiłem pocieszyć się tą jakże paskudną pogodą i przejść się
jeszcze raz po lesie. Wyjąłem miecz w gotowości i wszedłem w las. W
krzakach ujrzałem dorodną sarnę. Chciałem się zamachnąć i rzucić w nią,
ale usłyszałem za sobą dźwięk napinającego się łuku. Obróciłem się
powoli i ujrzałem...
<Kto dokończy?>
<Kto dokończy?>
niedziela, 26 stycznia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)