sobota, 8 marca 2014

Od Sensitive

Siedziałam w karczmie. Wokół hałas, wrzaski, śmiechy... A ja siedziałam mokra w kącie. Trzeba być przecież oryginalnym. Padałam z nóg, ale co się dziwić. Przez ostatnie kilka dni jedynie biegałam, uciekałam i walczyłam... Ta szara codzienność... Zapatrzona w ogień buchający z kominka nawet nie zauważyłam kiedy podszedł do mnie jakiś mężczyzna...

< Cas? >

Od Julie

Jak co dzień szłam na spacer. Po co? By odświeżyć umysł, pobyć w samotności, zebrać myśli. Las, który codziennie się przechadzałam jednym słowem, był cudowny. Fakt, nie byłam Asalem, ale to nie znaczy, że nie mogłam kochać zwierząt. Uwielbiałam, być w ich towarzystwie zapełniałam pustkę w sercu. Nie spotykałam się z ludźmi. Dlaczego? Byłam zbyt nie śmiała i może dlatego, że miałam żal za krzywdy, które wyrządzili mnie i mojej rodzinie. Te myśli nękają mnie, śni mi się to po nocach, mam dość. Zamykam się w sobie i czytam księgę... Księgę mitycznych krain i ludzi. Zawsze jestem nie uważna i zamyślona bądź zapatrzona w tekst odpływam od tutejszej realistyczności. Przez moją nie uwagę wpadłam na Sensitive.

<Sensitive?>

piątek, 7 marca 2014

Od Julie

Wyszłam na zwykły altruistyczny spacer. Nigdy nie rozstaję się z moim sztyletem na nim jest wygrawerowane moje imię i nazwisko. Miałam go od kąt skończyłam 5 lat wtedy zaczęłam się uczyć walki. Również przypominał mi o swojej rodzinie nie mogę się pogodzić z faktem, że ich nie ma. Chciałam pobyć sama. Gdy jestem sama dużo myślę, marzę i czytam książki, nie lubię towarzystwa. Cisza spokój i otaczająca mnie przyroda... marzenie. Szłam leśną ścieżką. Ze swojej torby, którą dostałam od prababki wyciągnęłam księgę, która opowiadała o mitycznych krainach. Idąc wpatrzona w tekst książki wpadłam na Clarissę.
< Clarissa? >

Serdecznie witamy Julie!

JULIE POLE

poniedziałek, 3 marca 2014

Od Nicolasa, C. D. Questa

Jego niebieskie łuski, połyskiwały lekko w nikłym świetle jaskini. Ogon znikał gdzieś w ciemności. Przednie łapy podłożył pod łeb. Skrzydła złożył tak, że nie mogłem ich zobaczyć. Jego oczy niespodziewanie otworzyły się. Spojrzał na mnie, z początku obojętnie. Kiedy jednak zobaczył "kulę" nagle się wyprostował. Ja, nie chcąc uciekać, zmuszałem nogi do stania. Czekałem na jego ruch. Po chwili jednak popatrzyłem na niego. Siedział tak, wpatrując się we mnie. Nic nie robił. "Dość tej zabawy"- pomyślałem, ale kiedy chciałem zrobić krok stworzenie natychmiast zagrodziło mi drogę. Spojrzałem mu w oczy. Głębokie, żółte ślepia. Przeszył mnie dreszcz. Ból, uczucie żalu i straty. Mignęło mi coś przed oczami. Zaskoczony odwróciłem wzrok. Ale uczucia, chociaż słabsze, pozostały. Z moich ust mimowolnie wydobył się dźwięk. Jakieś imię, którego nigdy nie słyszałem. Potem przypomniałem sobie tego kto je nosi, a potem wrażenie prysło. Jak sen, który nie chce do ciebie wrócić. Znowu skierowałem swój wzrok na smoka.
-Nicolasie, bo jak przypuszczam tak się nazywasz,- powiedziała wysokim, melodyjnym głosem- W jakim celu tu przychodzisz i skąd masz coś, co należało do mnie? Domyślasz się że zniżając się do użycia mowy...- tu przerwał wzdrygając się na samą myśl o nich- Ratarów, chce coś zyskać?- powiedziała, a ja kiwnąłem głową- Więc?
-Jestem tu, przez zupełny przypadek, a ten przedmiot znalazłem również przypadkowo podczas przechadzki.- powiedziałem starając się mówić jak najwyraźniej. Smoczyca popatrzyła się na mnie podejrzliwie. "Pewnie myśli, że kłamię."
-Nie ma czegoś takiego jak przypadek, a "ten" przedmiot to moje jajo. -Kiedy to powiedziała zrobiło mi się słabo. Jajo smoka! Ratarowie życie by oddali żeby zdobyć coś takiego! A potem dać do władz, dla króla i zbierać pochwały. Teoretycznie chciałem być Aleylanowi na rękę, ale nie miałem zamiaru kraść smoczych jaj. Zrozumiałem jej podejrzenia i powiedziałem;
- Wybacz, nie wiedziałem że to jajo. Nie chciałem go ukraść.
-Myślisz że jestem jak zwierze!?- zagrzmiała- Że kieruje mnie tylko instynkt!? My, smoki mamy także uczucia! I to owiele bardziej rozwinięte od ludzkich! Jesteście bliźsi zwierzętom niźli my!- wybuchnęła. Zaraz jednak się opanowała i dodała- Masz.jednak szczęście, wiem że nie skłamałeś i puszcze cię wolno, o ile złożysz pewną przysięgę, no i oczywiście oddasz mi moje potomstwo. - zaciekawiłem się. Coś mi podpowiedziało że lepiej zgodzić się na te warunki, zanim smoczycy wyczerpie się cierpliwość. Położyłem jajo tuż koło jej łap i powiedziałem;
-Co to za przysięga?
-Nikomu, ani z Ratarów, ani z Asali, nie powiesz o tym spotkaniu. Powinnam była cię zabić.- przełknąłem ślinę.
-P..przysięgam.- wydukałem. Usatysfakcjonowana smoczyca wydała z siebie donośny ryk. Zatrząsł on całą jaskinią i ogłuszył mnie na jakiś czas. Jak przez mgłę widziałem oddalającego się stwora. Potem zasnąłem. Obudziłem się kilka godzin później i nie mogąc uwierzyć że wyszedłem z tego cało powędrowałem do domu.

Koniec :D

niedziela, 2 marca 2014

Od Thomasa, C. D. Mirajane

- Odpocząć. Pogadać. Odetchnąć - powiedziałem. Odwróciłem się do niej. - Na pewno czasem potrzebujesz w spokoju posiedzieć i pomyśleć. To moje ulubione miejsce. Nikt nigdy tu nie przychodzi.
Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. Otworzyłem oczy i podszedłem do Mirajane. Stała spokojnie.
- Masz racje. Lubię czasem posiedzieć w spokoju. Las najbradziej się do tego nadaje - powiedziała i rozejrzała się. Stałem naprzeciwko niej. Wziąłem kosmyk jej włosów między palce. Zerknęła na mnie zaskoczona.
- Miałeś tego nie robić - powiedziała.
- Ale przecież nic nie robie! - zacząłem się usprwiedliwiać. Położyła rękę na mojej dłoni i opuściła ją. Westchnąłem ciężko. Spojrzałem na nią. Nie patrzyła na mnie. Odszedłem od niej i usiadłem na małej górce, plecami do niej. Nie widziałem nawet, kiedy dosiadła się obok mnie.
- Jak ci się tu podoba? - zagadnąłem ją.
- Serio, przyjemnie tu. - powiedziała wzruszając ramionami.
- Mój ojciec mi je pokazał. - uśmiechnąłem się szeroko. - Pokaże ci coś
Wstałem. Dziewczyna poszła moim śladem. Poszedłem kilka metrów dalej i zbiegłem do niewielkiej jaskini. W głębi groty znajdowało się obszerne jezioro. W środku znajdowało się mnóstwo bladych plamek. Gdy słońce wyszła zza chmury i oświetliło jezioro, woda zrobiła się turkusowa, a plamki zrobiły się mocno blade. Jasne światło odbijało się od skalnych ścian jaskini tworząc grę światła.
- Co to jest? - spytała Mira wskazując na białe plamki. Uśmiechnąłem się i kucnąłem.
- Kraby. - wzruszyłem ramionami.
- Co? - zaskoczona przyjrzała się zwierzątkom.
- Nie możemy tu długo siedzieć. - stwierdziłem po chwili.
- Czemu?
- Nie możemy i już. - powiedziałem. Wstałem pośpiesznie i podciągnąłem dziewczynę do góry. Wyszliśmy z jaskini.

<Mira?>

sobota, 1 marca 2014

Od Mirajane, C. D. Thomasa

- Nie - odpowiedział i pochylił się nade mną.
Po chwili poczułam jego usta na moim policzku. Zmieszałam się trochę i lekko odepchnęłam Thomasa.
- Nie rób tak - powiedziałam kiwając palcem, jednak w głębi duszy skakałam z radości, miałam tylko nadzieję, że moje uczucia nie były widoczne w moich oczach bo jak mawiają oczy są zwierciadłem duszy.
Thomas uśmiechnął się i złapał mnie za nadgarstek.
- Chodź - powiedział ciągnąc mnie za rękę.
Zeszliśmy na dół, przeszliśmy przez salę i wyszliśmy na podwórze.
- Gdzie idziemy? - zapytałam.
- Do stajni - odparł krótko.

* * *

- Umiesz jeździć konno? - zapytał Thomas siodłając swojego konia.
- Nie, do tej pory nie miałam okazji się nauczyć.
- To pojedziemy razem - uśmiechnął się.
- Dobrze, ale muszę tu wrócić przed zmrokiem.
Thomas pomógł mi wsiąść na konia a po chwili do mnie dołączył i wyjechaliśmy ze stajni. Galopowaliśmy przez łąkę, o tej porze roku już nie takiej pięknej jak w lecie, słońce rzucało długie cienie na pobliskie drzewa. W końcu łąka zamieniła się w zagajnik, a zagajnik w las. Wszędzie było pełno różnokolorowych liści. Zawsze lubiłam szelest jesiennych liści. Thomas zatrzymał konia i zeskoczył na ziemię, a ja poszłam w jego ślady.
- To po co tu przyjechaliśmy? - zapytałam szurając nogami w suchych liściach.

<Thomas, teraz ty się męcz XD>

Od Sensitive, C. D. Tauriel

- "Ty"?- spytałam lekko unosząc brew. Zapadła cisza.
- Wiesz, szczerze mówiąc, to rzadko jestem w mieście i...- zaczęła dziewczyna, jednak nie dane jej było dokończyć.
- Ale czy to powód żeby wpadać na ludzi?
- Mogłabyś być milsza- mruknęła nieznajoma. Usłyszałam to, jednak nic nie powiedziałam.
- Chciałam się spytać czy nie oprowadziłabyś mnie? Nie znam za bardzo tego miasta, jeszcze się zgubię...
- Ale to czy się zgubisz czy nie nie jest moim problemem- rzuciłam. Dziewczyna spojrzała na mnie z lekką irytacją.
- No dobra, ale nie ociągaj się- mruknęłam.

< Tauriel? >