niedziela, 2 lutego 2014

Od Thomasa, C. D. Mirajane

- Przysiądź sie. - zaproponowałem. Uśmiechnąłem sie łobuzersko. Westchnęła.
- Nie mogę. Jestem w pracy. Podać coś? - spytała ponownie. Uśmiechnąłem sie jeszcze szerzej.
- Tak. Kufel piwa.
Dziewczyna odeszła od stolika i stanęła za ladą. Wzięła do ręki kufel i zaczęła nalewać do niego piwa. Ja w tym czasie zgasiłem fajkę. Przyglądałem sie dziewczynie. Wracała właśnie do mojego stolika. Postawiła przede mną kufel. Już chciała odejść, ale zatrzymałem ją.
- Teraz możesz usiąść.
- Nie mogę. Już mówiłam w pracy jestem. - powiedziała lekko zairytowana.
- Już mnie obsłużyłś. Szefowa nie będzie sie ciebie czepiać. - spojrzałem na nią. Dziewczyna wyraźnie wahała sie co zrobić. Skinąłem głową na miejsce na przeciw mnie. Dziewczyna wreszcie usiadła na wolne miejsce.

<Mirajane?>

Od Mirajane

Siedziałam przy ladzie, bawiąc się kuflem, z którego wcześniej piłam. Było wczesne popołudnie, w naszej karczmie nie było zbyt dużo ludzi, właściwie to w ogóle nikogo nie było, jedynie Ergia porządkowała naczynia.
Rozmyślałam o Ingel'u, nie sądziłam, że będę za nim tęsknić. Minęło dwa dni odkąd wyjechał, a ja cały czas o nim myślałam. Westchnęłam i odwróciłam się opierając się plecami i kładąc łokcie na ladzie, i bezmyślnie patrzyłam się w dal.

* * *

Wycierałam miskę, jednocześnie rozglądałam się po karczmie. Był już wieczór, więc do naszej gospody zaczęła się schodzić ludność z okolicznych wiosek. Większość stołów była zajęta. Na szczęście dzisiaj nie była moja kolej umilania gościom czasu więc miałam trochę luzu. Odstawiłam miskę i nasypałam do niej orzechów , wzięłam ją do ręki i zaniosłam na jeden ze stołów przy okazji dosiadając się do osób, które przy nim siedzieli. Była to grupa chłopaków i dziewcząt z pobliskiej wioski, często tu przychodzili a ja często się do nich dosiadałam. Lubiłam ich towarzystwo, a w szczególności Arisę, u której przez długi czas mieszkałam.
Podeszła do mnie Ergia, z wyrazu jej twarzy można było się domyślić, że nie jest zadowolona z tego, ze tutaj siedzę. Bez słowa wstałam i wróciłam za ladę, napełniłam kilka kufli i poroznosiłam je po kilku stołach. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś się mi przygląda. Odwróciłam się i omiotłam wzrokiem salę, w końcu dostrzegłam. Siedział w najciemniejszym miejscu, pykając fajeczkę. Podeszłam do niego i zapytałam:
- Życzy pan sobie czegoś?

<Thomas?>

Od Sensitive, C. D. Esaliena

- Moim zdaniem powinieneś jej powiedzieć- uparła się ruda.
- Ty, a tak z innej beczki, to jak masz na imię?- zwróciłam się do dziewczyny. Obydwoje spojrzeli na mnie jak na wariatkę.
- Wiem, że raczej nieodpowiedni moment, ale chciałabym wiedzieć- odparłam.
- Saisatalie,- odpowiedziała dziewczyna- a wracając do tematu, to naznaczona powinna o tym wiedzieć.
- "Naznaczona" ma imię- mruknęłam pod nosem. Ruda najwyraźniej to usłyszała, bo zaraz spytała:
- Jakie?
- Sensitive, ale mów mi Sen.
- Tak więc powiesz Sen- to słowo mocno zaakcentowała spoglądając ukradkiem na mnie- o co chodzi?

< Esan? Dowiem się? >

Od Esaliena, C. D. Sensitive

Teraz przede mną najtrudniejsza część planu. Musze przekonać radę i co może jeszcze gorsze ojca, do swojego planu. Czas ruszać. Saisa nie wyglądała na zadowoloną. Chyba miała ochotę mnie udusić. Kasneir znów doskonale wiedział gdzie się udajemy. Pierwszy stanął na skraju polany i czekał spokojnie. Czasem zastanawiam się dlaczego on mnie wtedy nie opuścił, ale cieszę się, że wciąż przychodzi. Miło mieć wiernego przyjaciela, który w przeciwieństwie do pewnej osoby nie uprze się krzyżować ci planów za każdym razem.
-Tak wiec ruszamy. Do bariery mamy jeszcze kawał drogi, a biorąc pod uwagę, że żadne z nas nie spało przez dwie noce trzeba będzie zrobić postój.
-Jak już Ratar ma iść do nas to może choć powiesz jej dlaczego żaden druid nie może opuszczać bariery od dziesięciu lat? –powiedziała Saisa.
-To nie taka ciekawa historia.

<Sensitive?>

Od Rin, C. D. Nicolasa

- Możesz sobie czekać, ale i tak nie zaśniesz. A nawet jeśli to twoja nerka będzie na miejscu. - burknęłam. Nick przyciągnął się i usiadł wygodnie.
- Coś jakoś ci nie wierze.
- I nie musisz. - powiedziałam.
- Nie potrzebna ci moja nerka? - zapytał trochę ironicznie.
- Wyobraź sobie że nie! - odpowiedziałam udając zaskoczoną.
- Pewnie masz całą kolekcje. - powiedział.
- Chciałoby sie. - w tym momencie ktoś zapukał.
- Proszę! - krzyknęłam. Do pokoju wszedł wysoki mężczyzna. To był Castiel.
- W czym pomóc? - siliłam sie na uprzejmość. Spojrzał na mnie i powiedział:

<Nick? Castiel?>

Od Sensitive, C. D. Esaliena

Wytrzeszczyłam oczy.
- Podobno nie tolerują ludzi- odparłam.
- Ale może dzięki tobie się do nich przekonają. Obiecałaś mi pomóc, a to część planu- odpowiedział Esan.
- No dobrze- westchnęłam. Esan wyraźnie się ucieszył. Nie można było jednak tego powiedzieć o jego towarzyszce.
- Esan, czyś ty zwariował!? Wystarczy, że była już przed barierą. A co jeśli to podstęp Ratarów?
Obydwoje spiorunowaliśmy rudą wzrokiem. Jej mina także nie była przyjemna. W końcu powiedziałam:
- To jedziemy do tych druidów, czy nie?
Esan uśmiechnął się.

< Esan? ^^ >

Od Esaliena, C. D. Sensitive

Kiedy odjechała powoli ruszyłem w stronę polany, na której mieliśmy się spotkać. Niedługo potem dołączyła do mnie Saisa z Kasneirem. Żadne z nas nie miało nic do powiedzenia, może to przez tę łuskę? Naprawdę nie rozumiem jak można zabić smoka. Jeszcze będąc naznaczonym. Las w nocy to wręcz idealne miejsce dla tego typu rozmyślań. Na drzewach zaczęły pojawiać się już pąki. Możliwe, że niedługo miały pojawić się liście. Kiedy dotarliśmy na polanę stwierdziłem, że śnieg na niej już całkowicie stopniał, a gdzie nie gdzie widać młodą trawę. Wtedy postanowiłem przerwać ciszę.
-Co napisałaś do rady?
-Że moje poszukiwania się przedłużą.
-Ah tak, długo zajęło ci szukanie mnie.
-Nie.
Na tym zakończyliśmy swoja rozmowę. Wtedy krzew odgradzające polanę od lasu zaszeleściły. Zapewne skończyło się nasze oczekiwanie na Sensitive. Na polane wyskoczył jej koń z nią na grzbiecie.
-Kazałaś nam długo czekać –powiedziała Saisa. W jej głosie rozbrzmiewała pogarda. Będę musiał ja przekonać do naznaczonych. Nie wierzę jednak, by poszło łatwo.
-Sensitive co powiesz na małą wyprawę do druidów? –zapytałem kobietę, gdy ta zsiadała z konia.

<Sensitive?>

Od Mirajane

"Wszędzie ogień, dym i skwar. Wszędzie wirują iskierki i trzeszczą deski palących się domów. Słuchać krzyki ludzi, którzy utknęli w płomieniach. Widzę kobietę o białych włosach, krzyczy coś wyciągając w moim kierunku swoją rękę. Chce się przeczołgać, jednak spada przed nią paląca się belka..."
- Nie! - krzyknęłam podnosząc się z posłania, zawsze ten sam koszmar, ciągle muszę widzieć swoją matkę. Zamknęłam oczy i próbowałam się uspokoić.
- Obudziłaś się już - usłyszałam.
- Co ty tu robisz? - pytam opierając się o ścianę, podciągając nogi.
- Wiesz, że za chwilę masz wystąpić.
- Byłeś tu cały czas? Czego chciałeś?
- Tego co zwykle.
- Nie licz na to, Ingel - rzuciłam mu spojrzenie. - A teraz wyjdź, skoro mam wystąpić muszę się przebrać.
Wstał z wiklinowego krzesła, podszedł do drzwi otworzył je i na chwilę przystanął gapiąc się w klamkę po czym wyszedł, i zatrzasną drzwi za sobą. Odetchnęłam, w końcu poszedł. Podeszłam do szafy, była otwarta, wyciągnęłam pierwszą lepszą suknię i włożyłam ją na siebie, uprzednio ściągając halkę, którą miałam na sobie. Przeglądnęłam się w lustrze, poprawiłam włosy i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół. W karczmie nie było zbyt wielu ludzi ot kilku kupców, którzy zmęczeni podróżą zatrzymali się u nas. Podeszłam do Ergii, która właśnie sprzątała jeden ze stolików.
- Gdzie jest Ingel?
- Właśnie wyszedł, a ty kochana czemu nie na scenie?
- Zaraz pójdę - odpowiedziałam jednocześnie wyglądając przez okno.
Chwilę później wyszłam z karczmy, Ingel stał przy swoim koniu i coś do niego szeptał, podeszłam do niego. Pogładziłam konia po chrapach i zapytałam:
- Wyjeżdżasz już?
- To się jeszcze okaże - odpowiedział odwracając głowę.
- Jesteś dzisiaj nie w humorze, co? - zapytałam, chociaż nie oczekiwałam odpowiedzi.
Westchnęłam, co ja się oszukuję, odwróciłam się jeszcze by popatrzyć na niego. Mówi się trudno, pomyślałam i wróciłam do karczmy.